W okolicznościach kiedy, przegapisz doładowanie przedłużające okres ważności numeru na kartę, a trzeba pamiętać, ż przed samym wyłaczeniem numeru operatorzy nie są skłonii powiadamiać o tym klientów choćby skromym SMS, masz możliwość aktywowania tego numeru nawet dłuższy czas po jego wyłączeniu. Warto jest jednak zrobić to jak najszybciej gdyż leży to w gestii, czyli łaski rozpatrzenia złożonej prośby do działu rozpatzrenia reklamacji. Lecz w przypadku kiedy masz tzw. złoty numer, nawet w 6 godzin po przekroczeniu terminu ważności, dziwnym trafem nie uzyskasz żadnej możliwości na jego ponowne aktywowanie. Nie pomoże powołanie się rejestrowanie numeru na osobę właściciela, ani argumenty korzystania z tego numeru całe życie i użytkowania go we wszelkich systemach weryfikacji bankowych.
Według Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Łodzi Zbigniewa Kwasniewskiego posiadany przez nas numer telefonu nie wchodzi w pojęcie danych osobowych, co należy rozumieć, że numer telefonu jakim się posługujemy jest własnością operatora, który ma prawo do dowolnej nim dyspozycji. Tu zachodzi ciekawa sprzeczność kiedy mówimy o poufności przekazywania prywatnych numerów telefonów osobom trzecim oraz o tzw. zastrzeganiu numeru. Budzi to również pewien niepokój posługiwania się numerem telefonu przy wszelkiego rodzaju transakcjach, kiedy uświadamiamy sobie, że ten numer jest tylko okresowo wypożyczony, a operator może nam go odebrać w każdej chwili i “a nam nic do tego”.
Bardzo konsekwentni w odbieraniu złotych numerów na kratę są operator PLAY i TMOBILE. Na prośbę Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Łodzi o wyjaśnienie podstaw swoich praktyk utudniających odzyskanie dotychczas użytkowanego numeru, żaden z operatorów nie raczył odpowiedzieć, a przynajmniej nie zrobił tego w wyznaczonym, 14 dniowym terminie. Nie strasznym była groźba kary 2000 PLN za brak udzielenia wyjaśnień postawionych przez Urząd. Odpwiedzi dopiero nadeszły po włączeni w sprawę Urzędku Komunikacji Elektronicznej. To obrazuje jaką bezczelnością posługują się operatorzy PLAY i TMOBILE wobec naszego lokalnego Rzecznika Konsumentów.
Ale skierowanie przez klienta skargi do Urzędu Komunikacji Elektronicznej też nie jest zadaniem łatwym. Tu pojawia się klasyczna ciekawostka, Urząd centralny z siedzibą w Warszawie opowiada, że nie zajmuje się sprawami z regionu łódzkiego, a Delegatura w Łodzi odpowiada, że nie zajmuje się sprawami podmiotów gospodarczych. Jest to o tyle ciekawe, że w złożonej skardze przez osobę fizyczną, Urząd potraktował “złoty numer” telefonu jako numeru użytkowany przez podmiot gospodarczy. To wygląda tak, jak by zwykły śmiertelnik, takiego numeru telefonu raczej posiadać nie powinien, że jest to jednak domena dla firm. Po złożonych wyjaśnieniach, Urząd zaakceptował tę anomalię i zażądał wyjaśnień od jednego z operatorów.
I tu wyjaśnia się sedno sprawy. Operator ów, mowa o TMOBILE, w osobie Ewy Gromadzkiej Specjalisty ds. Prawnych i Reklamacyjnych obłudnie poinformował Urząd UKE oraz Miejskieog Rzecznika w Łodzi, że owszem numer telefonu, o który tak walczy klient jest do odebrania, w punkcie sprzedaży, ale klient nie podjął dotychczas żadnych kroków w celu jego odebrania jednocześnie sugerując, że jest to zła wola klienta.
cyt,.: “(…) poinformowaliśmy UKE o tym jakie działania (klient) powinien podjąć, aby dalej mógł korzystać z dotychczasowego numeru telefonu [Proszę zwrócić uwagę na to, że operator poinformował UKE ale nie klienta – redkacja]. Po weryfikacji potwierdzamy, iż numer (…) jest nadal nieaktywny w naszym systemach informatycznych, zatem mimo wiedzy [?] Klient nie podjął żadnych działań w tym zakresie.”
W tym usprawiedliwiającym operatora TIMOBILE wyjaśnieniu zatało pominiętych kilka istotnych szczegółów. Mianowicie, ten sam numer telefonu, który był użytkowany przez klienta na kartę, teraz klient może uzyskać ale tylko w płatnej opcji “numer na życzenie”, a więc musi go kupić, w rocznym abonamencie, w niekorzystnej cenie.
Skąd to wynika? Otóż operatorzy zakładają, że złote numery czyli te łatwe do zapamiętania będą chętniej kupowały firmy dla których cena takiego numeru nie będzie miała znaczenia i będą gotowi za taki numer zapłacić więcej. Dlatego podjęto haniebną politykę pozyskiwanie takich numerów od przypadkowych posiadczy. Łupem mieli być klienci posiadający numery na kartę w systemie prepaid, gdyż jest to najmniej korzystna windykacyjnie forma świadczenia usług, a jak wiemy odsetkowość za niepłacone faktury, to głowny cel księgowy operatorów.
Opisywane tu wydarzenia miały miejsce Łodzi w 2015 roku. Pomimo zaangażowania w sprawę kilku urzędów i wyprodukowania pół kilograma dokumentów, do tej pory nie wprowadzono żadnych zmian chroniących konsumentów przed tego typu nieetycznymi praktykami. W całej tej sprawie przeraza zuchwałość operatorów i leniwa pobłażliwość Urzędu Komunikacji Elektronicznej będącego odpowiedzialnym za regulacje prawne w tym zakresie. (Brux)