Polacy bardziej prymitywni od Nigeryjczyków

A wszystkiemu winna jest polityka rządu. Chodzi o Aspekt palenia papierosów na ulicy gdzie w Nigeryjskich w miastach jest to zakazane i uznane za bezczelne. Podyktowane jest to programem zdrowotnym jak również resocjalizacyjnym chroniących biedaków przed uzależnianiem się od używek oraz pogłębianiem ich osobistej depresji finansowej. Aż niewiarygodne, że gdzieś tam w pogardzanym świecie murzynów ktoś myśli o bezpieczeństwie społecznym. Wpływ środowiska jest ogromny i zwykle palenie tytoniu wiąże się z patologią to jeden ze sposobów jej redukcji. W Polsce takie standardy decyzyjne są niedopuszczalne, zapewne przez silny wpływ organizacji mafijnych. Zyski jakie przynosi przemyt tytoniu nie wykluczone, że zyski te wpierają kampanie wyborcze, wpływają na regulacje prawne podtrzymujące wysoką konsumpcję tytoniu. W świetle polskiego prawa dmuchanie dymem tytoniowym w twarz niemowlęcia nie nosi znamion przestępstwa. Cynicznie można to ująć, że jeśli dziecko zacznie wcześniej palić, do budżetu państwa lub prywatnych kieszeni wysokich urzędników państwowych wpłyną większe zasoby. W Polsce palenie tytoniu jest traktowane jako element kultury narodowej i gdyby nie wpływ dyrektyw Parlamentu Unii Europejskiej nie wprowadzono by wielu martwych przepisów obostrzających ten proceder kulturowy, zresztą wzbudzających powszechne zbulwersowanie. Ciekawym jest również ogrom środków jakie pochłaniają programy zwalczania nałogów tytoniowych (ustawa antynikotynowa). Ich skutek służy głównie pozyskiwaniu łatwych środków na pozorne akcje niż postępowanie w kierunku zmiany realiów prawnych. Ambitnym programom środków budżetowych się nie przyznaje, bo kto by chciał finansować organizujące działające ze szkodą dla obecnego porządku hodowli społeczeństwa z korzyścią dla elit? Zdrowie społeczne, kultura narodowa to nadal w Polsce zjawiska nieporządne. “Co za bzdury” – ktoś pomyśli, ale proszę zwrócić uwagę, że w każdym polskim mieście i miasteczku można bez przeszkód kupić z przemytu alkohol i tytoń. Policja, mająca często siedziby po sąsiedzku takich rynków, usprawiedliwia się bezradnością wobec bezrobotnych sprzedawców, którym nie można wystawić mandatu. Pytam więc od kiedy to mandaty wystawia się sprzedawcom na rynku a nie zarządcą rynków i ryneczków za obecność zakazanych towarów? Ta liberalność nie jest przypadkowa. W Polsce aktywnie podejmuje się próby zacierania śladów korupcyjnych ustawami RODO i o zniesławieniu, wszystko aby skuteczniej chronić przemytniczy biznes. W Polsce jazda samochodem bez zapiętych pasów bezpieczeństwa zakrawa o bardzo poważne przestępstwo, niemal kryminalne karane sądownie, ale posiadanie paczki papierosów z nielegalnego zakupu nie wzbudza żadnych uwag i komentarzy “stróżów prawa i służb bezpieczeństwa” pamiętajmy, że opłacanych z podatków obywateli znacznie wyżej niż ich koledzy w Nigerii. Czy taka policja jest potrzebna? Owsze ale nie nie tłumom lecz elitom władzy. (Brux)

…………………………………………………
BRUXnews
RSS subscription: https://brux.news.blog/feed/
Editor contact: BRUXnews@post.com