Niemowlęta i robale

Każda matka nowo narodzonego dziecka, ojcowie również a niektórzy nawet bardziej, dbają o biologiczne zabezpieczenie otoczenia niemowlęcia przed szkodliwością flory bakteryjnej. Postępują według książkowych prawideł i babcinych guseł. Zresztą wisi nad nimi prawo karne grożąc wiecznym potępieniem w odwecie za niedopełnienie takich obowiązków. Nie tylko rodzice stanowią straż przed gronkowcami, do walki przyłączają się również administratorzy budynków choć nie wszyscy i o tym będzie tutaj mowa.

Po przeprowadzce z jednej dzielnicy do drugiej, praktycznie z jednego wieżowca do drugiego zaobserwowałem jedną zasadniczą różnicę. W budynku poprzedniego miejsca zamieszkania administrator co kwartał przeprowadzał dezynfekcję szybów zsypowych na śmieci jak wiemy jest to największe siedlisko bakterii w budynku a właściwie na każdym piętrze. Wprowadzało się tam wiele młodych osób, które w króliczym tempie namnażały sobie potomków. Na korytarzu zwykle pachniało środkiem dezynfekującym, czasami dymem papierosowym ale to już inna technika trucia niemowląt, którą może omówimy sobie innym razem.

Natomiast w budynku innej dzielnicy, do którego ostatnio się wprowadziłem nikt nie wie co to dezynfekcja. Unoszący się smród na korytarzu doprowadza do wymiotów. Dzieci małych tutaj nie ma ponieważ młodym mieszkańcom trudno jest walczyć z przewagą starszych lokatorów, którzy jako przykładne pokolenie korzysta z wygód cywilizacji i zamiast wynosić odpady bezpośrednio do pojemnika gromadzi je na ściankach zsyspów na śmieci. Grzyby i pleśnie wirują w powietrzu mieszane ruchem przechodniów i głośnej windy. Strach pomysleć co może osadzać się w płucach i jak na taki bukiet bakterii zareaguje organizm dopiero co narodzonego dziecka. To dlatego małych dzieci raczej tu nie ma i całe szczęście.

Sprawa mnie zaciekawiła i zwróciłem się do inspekcji sanitarnej o skomentowanie tego zjawiska. Tym razem, a muszę przyznać, że rzadko mi się to zdarza, urzędnicy otrzymujący trzynastą i to nie mała pensję udzielili mi odpowiedzi, z której można wyciągnąć następujące wnioski.

Nie ma ustalonego terminu prowadzenia dezynfekcji w szybach zsypowych. Regulaminy spółdzielni mają w tym wolną wolę, czyli mogą wprowadzić zapis przeprowadzania takiego zabiegu raz na 15 lat. Zasadność zaniedbań może być zawsze motywowana brakiem środków na ten cel.

Administrator budynku ma coś w obowiązku, ale nikt nie jest zobligowany do kontroli tych obowiązków więc jest dobrowolność w wypełnianiu tych obowiązków.

Nie ma egzekucji karnej za nieprzestrzeganie obowiązku utrzymania szybów zsypowych w stanie wskazującym na dyskomfort lub zagrożenie
epidemiologiczne.

Reakcja urzędnicza czyli rzekomego nadzorcy systemu jest podejmowana tylko w przypadku skargi na “lekceważący stosunek” administratora do wskazanego problemu. Bezpośrednia informacja o zagrożeniu nie leży w gestii zainteresowania urzędu Inspekcji Sanitarnej.

Nie wspomniano o tym, że koncepcja szybów zsypowych jest nieudolnym rozwiązaniem architektonicznym ubiegłego wieku i powinna być stopniowo wycofywana. Nie czyni się żadnych kroków by to ograniczać.

Urząd nie komunikuje się otwarcie ze społeczeństwem. Nie ma wdrożonej technologii dzielenia się informacją publiczną o obowiązujących prawach i regulacjach z zakresu merytorycznego, pomimo pobranych środków na ten cel.

W świetle takich wniosków obecność Inspektora Sanitarnego wydaje się być mało potrzebna społecznie, bo ogranicza się tylko do monitoringu produkcji i handlu produktami spożywczymi oraz gastronomii. Irytującym dla mnie jest na przykład brak funkcji edukacyjnej polskiego inspektora, bowiem o szkodliwych produktach spożywczych jakie pojawiają się na rynku dowiaduję się od inspektora czeskiego, który bada je na własnym terenie i publicznie o tym informuje. W Polsce działalność takich instytucji jak Inspektor Sanitarny jest osnuta tajemnicą. W sumie nie wiadomo czy ta instytucja funkcjonując z naszych podatków reprezentuje nasze czy własne interesy? Ciekawe jakie społeczeństwo ponosi koszty utrzymywania takiej organizacji? I czy nie można zastąpić ją odpowiednią placówką uniwersytecką działającą w szerszym i aktywniejszym zakresie? (Brux)

Oddział Nadzoru Higieny Komunalnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi (NSHK WSSE), pod kierownictwem Marka Łukasiewicza po otrzymaniu informacji o charakterze świadczącym o niepokoju z tytułu wydzielającego się od wielu miesięcy nieprzyjemnego zapachu z szybu zsypowego w jednym z wieżowców łódzkich blokowisk, nie wykazał żadnego zainteresowania zebraniem większej informacji na ten temat. Pomimo świadomości kierownika placówki o tym fakcie sytuacja nie uległa poprawie.

…………………………………………………
BRUXnews
RSS subscription: https://brux.news.blog/feed/
Editor contact: BRUXnews@post.com