Od wielu lat trwa porozumienie lobbingu pracodawców z Rządem Polskim w zakresie popularyzacji zatrudniania pracowników na umowy zlecenia z możliwością rozwiązania takiej umowy bez podania przyczyn. Okres umowy zwykle przypada na trzy miesiące, zdarzają się również umowy na pół lub cały rok.
W przypadku pracownika zasadność rozwiązania umowy bez podania przyczyn jest oczywista i jest nią zwykle pozyskanie lepszej oferty jaką jest pełnowartościowa umowa o pracę. Polski Rząd dając pracodawcom te same prawa rozwiązania umowy bez podania przyczyn, doprowadził do braku możliwości odwołania się pracownika i wystąpienia z roszczeniami w przypadku nieuzasadnionej decyzji rozwiązania umowy przez pracodawcę. Skutkiem czego od lat dochodzi do nadużyć w postaci wykorzystywania przez pracodawców okoliczności do zatrudniania pracowników tylko do wykonania prac w okresach jej nasilenia większą ilością zadań. By zachęcić pracowników do nawiązania takiej formy pracy określa się ten okres jako próbnym, po którym oczywiście nie ma przedłużenia umowy bez względu na stopień zaangażowania pracownika. Jest to ewidentne oszustwo.
Ustawa chroniąca taka formę rozwiązywania umów ze strony pracodawców niesie szkodliwość społeczną, dlaczego więc nikt tego nie zmienia? Rząd Polski doskonale zdaje sobie sprawę z takich faktów jednak podtrzymuje swoje stanowisko aby tę szkodliwość rozpowszechniać. Co może być tego powodem?
Miałem sposobność bezpośrednio zaobserwować inne nieprawidłowości jakie zachodzą w okresie próbnym na umowę zlecenie. Skorzystałem z okazji zatrudnienia się na taki okres w Łódzkim oddziale wrocławskiej firmy deratyzacyjnej VACO. Warto podkreślić, że jest to ogólnopolska firma i nie jest niczym nowym na rynku pracy. To czego tam doświadczyłem daje obraz co dzieje się u większości polskich pracodawców praktykujących zatrudnianie na okresowe umowy zlecenia.
Pierwsza rzecz to brak badań lekarskich i szkolenia BHP. Pomimo obecności pracownika w miejscach względnych zagrożeń, szkoleń się nie przeprowadza poza luźną pogadanką z przełożonym. Kolejne szkolenia stanowiskowe w zakresie raportowania i wypełniania dokumentów opierają się na zasadzie – “jak nie wiesz to pytaj”. Inne zarzuty w przypadku firmy VACO dla pracowników zatrudnionych na umowę zlecenie, to niejasny system rozliczania dodatkowych zleceń płatnych. Na szczęście dałem się namówić na uczestniczenie tyko w jednym takim płatnym zleceniu typu bieganie w masce gazowej – przypomnę o braku badań lekarskich, za które oczywiście wynagrodzenia nie otrzymałem. Kolejna rzecz to zmuszanie do wypełniania dokumentów oraz uczestniczenie w procesach administracyjnych o nie transparentnych zasadach. Dotyczy to kart przekazania odpadów bez odpadów itp. czyli coś co musimy wypełniać oraz podpisywać a nie wiemy o co w tym chodzi? Wypełnianie druków stanów magazynowych, które ktoś później przepisuje i wykazuje straty oraz nieścisłości. Tu dodam, że zaproponowałem system bezpośredniego rozliczania takich stanów bez komórki pośredniej, ale nie zostało to pochlebnie przyjęte. Czyżby w bałaganie pracodawca miał jakiś interes?
Kiedy minął letni okres wzmożoności pracy otrzymałem informację o nie przedłużeniu umowy na kolejny okres, ale teraz nie wiemy co jest tego powodem? Nie wiemy bo w Polsce jest takie prawo, które tę niepewność uświęca. Być może powodem odsunięcia pracownika od dalszej pracy jest jego świadomość nieprawidłowości w miejscu pracy. Lecz pracownik nie ma możliwości złożenia odwołania od tej decyzji np. do sądu gdyż ten odwoła się do braku naruszenia regulacji prawnych – w myśl chorej zasady co nie jest zabronione jest dozwolone. Po co ma kwestionować coś co jest złe z natury kiedy liczą się tylko paragrafy. To potwierdza, że Rząd Polski pod przykrywką walki z przestępczością gospodarczą chroni tę formę incydentu eliminując źródło informacji. I tu prawdopodobnie leży podstawa do podtrzymywania tej szkodliwej społecznie ustawy o zwalnianiu pracowników zatrudnionych na umowę zlecenia bez podania przyczyn, aby wykluczyć możliwość wykazania incydentów.
Czy czasem nie przesadzam i nie rozdmuchuję przypadku błędu jednego nieudolnego pracodawcy? Spróbowałem się przekonać pisząc list do zarządu spółki VACO z informacją czy zarząd życzy sobie raportu mojej oceny z pracy jako osoby zatrudnionej na okres próbny bez przedłużenia umowy? Sądziłem, że taka analiza z punktu widzenia pracownika była by ciekawa dla dalszej organizacji pracy w firmie. Nikt mi nie odpowiedział i to jest wskazówka, że zarząd spółki VACO doskonale wie o problemach jakie mogłem mu przedstawić.
Ciekawił nie również punkt widzenia urzędu Państwowej Inspekcji Pracy odnośnie tych zjawisk jakie przedstawiłem. Ten urząd w Polsce to dziwny twór, który w swojej działalności ogranicza się tylko do stwierdzeń o nieprawidłowościach. Ma to swoją wartość jeśli chcemy potwierdzić kwestie sporne, ale w przypadku poprawiania stanu bezpieczeństwa pracowników jest raczej urzędem bardzo upośledzonym. Żeby jakąkolwiek informację pozyskać z takiego urzędu, należy złożyć oficjalnie skargę. Taką też formą się posłużyłem. I jaki skutek? Urząd opowiedział, że przyjął zgłoszenie i… od wielu miesięcy cisza. Może pod wpływem sugestii VACO, coś mu się zapomniało?
Mamy wyraźny przykład jak funkcjonuje polskie prawo formowane przez Rząd w Polsce wobec pracowników, których bezpieczeństwo zatrudnienia jest z pełną świadomością lekceważone. Tworzy się tylko pozory tego bezpieczeństwa, kosmetyką w postaci możliwości pokiwania palcem pracodawcy przez Inspekcję Pracy. Próbowałem uzyskać informacje, kiedy i który rząd wprowadził tę szkodliwa ustawę i czy podejmowane są próby zmiany tego stanu? Bezskutecznie, żaden urząd powiązany z problematyką zatrudnienia nie miał ochoty wypowiedzieć się w tej sprawie. (Brux)
…………………………………………………
BRUXnews
RSS subscription: https://brux.news.blog/feed/
Editor contact: BRUXnews@post.com